O trzeciej nad ranem policja w Kołobrzegu odebrała telefon: "Jesteśmy na morzu. Stoimy od paru godzin!". Dzwoniła jedna z pasażerek zaniepokojona dziwną sytuacją na statku. Policjanci od razu wysłali dwa okręty ratunkowe.

Statek "Monika" stał obok kołobrzeskiego mola. Policjanci na pokładzie zobaczyli zmęczonych pasażerów i kompletnie pijaną załogę. Kapitan, jeszcze parę godzin po ostatnim łyku, miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu!

Policja zabrała ze statku pasażerów i pijaną załogę. Marynarze trafili do izby wytrzeźwień. Najpewniej staną przed sądem za spowodowanie zagrożenia życia pasażerów. "Monika" na razie została tam, gdzie ugrzęzła.