Co za głupota! Kapitan i załoga wycieczkowego statku "Monika" tak się popili, że razem z 19 pasażerami wylądowali na mieliźnie. Rejs mógł się skończyć tragedią. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
O trzeciej nad ranem policja w Kołobrzegu odebrała telefon: "Jesteśmy na morzu. Stoimy od paru godzin!". Dzwoniła jedna z pasażerek zaniepokojona dziwną sytuacją na
statku. Policjanci od razu wysłali dwa okręty ratunkowe.
Statek "Monika" stał obok kołobrzeskiego mola. Policjanci na pokładzie zobaczyli zmęczonych pasażerów i kompletnie pijaną załogę. Kapitan, jeszcze parę godzin po ostatnim łyku, miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu!
Policja zabrała ze statku pasażerów i pijaną załogę. Marynarze trafili do izby wytrzeźwień. Najpewniej staną przed sądem za spowodowanie zagrożenia życia pasażerów. "Monika" na razie została tam, gdzie ugrzęzła.
Statek "Monika" stał obok kołobrzeskiego mola. Policjanci na pokładzie zobaczyli zmęczonych pasażerów i kompletnie pijaną załogę. Kapitan, jeszcze parę godzin po ostatnim łyku, miał ponad dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu!
Policja zabrała ze statku pasażerów i pijaną załogę. Marynarze trafili do izby wytrzeźwień. Najpewniej staną przed sądem za spowodowanie zagrożenia życia pasażerów. "Monika" na razie została tam, gdzie ugrzęzła.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|