Prokuratura oskarżyła dyrektora i dwóch kierowników łódzkiej fabryki "Indesit". To w tym zakładzie zginął we wrześniu 2005 Tomasz J. Czyścił jedną z maszyn, gdy ta nagle włączyła się i zmiażdżyła mu głowę. Okazało się, że nie miała wymaganych zabezpieczeń.
Prokurator oskarżył włoskiego dyrektora "Indesitu", Antoniego F., a także dwóch kierowników Polaków - Wiktora S. i Bartosza B. - o niedopełnienie obowiązków.
Chce, żeby odpowiedzieli za śmierć Tomasza J.
Maszyna do cięcia blachy, którą czyścił, nie miała systemów zabezpieczających. Gdy tylko zaczął przy niej pracować, ta nagle ruszyła. Część systemów bezpieczeństwa nie zadziałała, a reszta nie była podłączona. Metalowa prasa zmiażdżyła mężczyźnie głowę. Śledczy podejrzewają też, że Tomasza J. zmuszano do pracy w nadgodzinach, bez żadnego odpoczynku.
Teraz szefostwo fabryki stanie przed sądem. Dyrektorowi grozi do 5 lat więzienia. Prokuratura, być może, przedstawi zarzuty kolejnym osobom.
Maszyna do cięcia blachy, którą czyścił, nie miała systemów zabezpieczających. Gdy tylko zaczął przy niej pracować, ta nagle ruszyła. Część systemów bezpieczeństwa nie zadziałała, a reszta nie była podłączona. Metalowa prasa zmiażdżyła mężczyźnie głowę. Śledczy podejrzewają też, że Tomasza J. zmuszano do pracy w nadgodzinach, bez żadnego odpoczynku.
Teraz szefostwo fabryki stanie przed sądem. Dyrektorowi grozi do 5 lat więzienia. Prokuratura, być może, przedstawi zarzuty kolejnym osobom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|