Faszyści precz! Polskojęzyczna strona internetowa "Redwatch" organizacji "Krew i honor" została zablokowana! Polskiej policji pomogli Amerykanie. Na Śląsku zatrzymano administratora portalu. Zarzucono mu propagowanie faszyzmu, nawoływanie do nienawiści narodowościowej, udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz złamanie ustawy o ochronie danych osobowych.
31-letni bandyta niczego nie podejrzewał. Jeszcze spał, gdy w czwartek o 6.00 rano do jego mieszkania w Bielsku-Białej wpadli policjanci. Okazało się, że nie tylko
zajmował się witryną, ale aktywnie działał w środowiskach skinheadów! Był m.in. organizatorem ich spotkań. Niewykluczone, że wśród zarzutów postawionych mu znajdzie się podżeganie do
zabójstwa! Przez informacje zawarte na stronie napadnięty został jeden z działaczy antyrasistowskich. Na warszawskim Powiślu dostał kilka ciosów nożem w plecy!
O stronie stało się głośno kilka miesięcy temu, gdy okazało się, że można na niej znaleźć bazę danych działaczy lewicowych, antyfaszystowskich czy feministek. Było wszystko! Zdjęcia, nazwiska a nawet dokładne adresy zamieszkania i miejsca pracy. Tylko na poznańskiej podstronie było 500 osób! Naziści pisali: "Pamiętaj miejsca, twarze zdrajców rasy. Oni wszyscy zapłacą za swoje zbrodnie" i nawoływali do "czyszczenia Polski z wrogów białej rasy aryjskiej". Jedną z osób umieszczonych na liście był napadnięty w Warszawie mężczyzna.
Polscy policjanci, podczas poszukiwań założycieli strony, współpracowali z amerykańskim FBI, bo portal "Redwatch" znajdował się na amerykańskim serwerze. Polskie MSZ musiało wystosować specjalną notę do władz USA z prośbą o jego zamknięcie.
O stronie stało się głośno kilka miesięcy temu, gdy okazało się, że można na niej znaleźć bazę danych działaczy lewicowych, antyfaszystowskich czy feministek. Było wszystko! Zdjęcia, nazwiska a nawet dokładne adresy zamieszkania i miejsca pracy. Tylko na poznańskiej podstronie było 500 osób! Naziści pisali: "Pamiętaj miejsca, twarze zdrajców rasy. Oni wszyscy zapłacą za swoje zbrodnie" i nawoływali do "czyszczenia Polski z wrogów białej rasy aryjskiej". Jedną z osób umieszczonych na liście był napadnięty w Warszawie mężczyzna.
Polscy policjanci, podczas poszukiwań założycieli strony, współpracowali z amerykańskim FBI, bo portal "Redwatch" znajdował się na amerykańskim serwerze. Polskie MSZ musiało wystosować specjalną notę do władz USA z prośbą o jego zamknięcie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane