Kilkudziesięciu pracowników czterech parków narodowych pikietowało przed południem na drodze do Morskiego Oka w Tatrach. Na szczęście związkowcy zrezygnowali z blokowania szlaków turystycznych, choć grożą, że jeśli plany zwolnień i zmniejszenia płac jednak wejdą w życie, nie wpuszczą turystów w Tatry. Na razie rozdawali wędrującym ulotki.
W proteście wzięli udział pracownicy: Babiogórskiego, Gorczańskiego, Pienińskiego i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Boją się, że zapowiadana przez rząd
likwidacja tzw. gospodarstw pomocniczych, działających przy parkach narodowych, oznacza utratę pracy dla 1/3 załogi. A ci, którzy pracę utrzymają, będą zarabiać mniej.
Wczoraj resort środowiska ogłosił, że nie zamierza obcinać pensji. Związkowcy chcą jednak dostać decyzję ministra na piśmie.
Gospodarstwa pomocnicze w parkach narodowych gospodarują głównie wpływami z biletów, ale wypracowują też dodatkowe zyski, np. z dzierżaw. Połowę wszystkich wpływów oddają Skarbowi Państwa. Za resztę opłacają m.in. remonty szlaków, ich znakowanie i sprzątanie.
Wczoraj resort środowiska ogłosił, że nie zamierza obcinać pensji. Związkowcy chcą jednak dostać decyzję ministra na piśmie.
Gospodarstwa pomocnicze w parkach narodowych gospodarują głównie wpływami z biletów, ale wypracowują też dodatkowe zyski, np. z dzierżaw. Połowę wszystkich wpływów oddają Skarbowi Państwa. Za resztę opłacają m.in. remonty szlaków, ich znakowanie i sprzątanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|