Amnestią będą objęci uczniowie, którzy nie zdali matury z jednego przedmiotu i mają w sumie średnią powyżej 30 proc. "To bardzo niska średnia" - tłumaczy w dzienniku.pl polonistka z 30-letnim stażem ze Skierniewic, która prosi o anonimowość - "nie podoba mi się pomysł ministra to obniży poziom tego najważniejszego w szkole egzaminu."
Zbulwersowana jest również minister edukacji w gabinecie cieni Platformy Obywatelskiej. "Jeżeli ustalamy reguły gry, to nie możemy ich zmieniać w trakcie" - tłumaczy Krystyna Szumilas i dodaje - "to jasny przekaz dla młodzieży. Reguły są po to, żeby je naginać lub łamać. I to mają być metody wychowawcze?"
Poza tym natychmiast nasuwa się pytanie, co z tymi maturzystami, którzy obleją za rok? Czy znów minister Giertych zarządzi amnestię? Jeśli nie, to będą czuli się poszkodowani. "Za rok nie zarządzi, za rok nie ma żadnych wyborów, a tym roku są samorządowe" - odpowiada bez krzty wątpliwości dziennikowi.pl prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz - "to głupi i tani pomysł, żeby przypodobać się wyborcom."
W związku z zamętem wokół egzaminu dojrzałości, zadziwia dojrzałość samej młodzieży. Która - no, przynajmniej jej część - również jest przeciwna amnestii. "To jest niesprawiedliwe, złe. To naginanie reguł" - komentuje decyzję Giertycha, Aleksander Pawłowski z Inicjatywy Uczniowskiej.
To zdeprawuje młodzież, obniży poziom egzaminu dojrzałości, to decyzja polityczna obliczona na zysk przedwyborczy - tak oceniają w dzienniku.pl ludzie związani z oświatą decyzję Romana Giertycha - o szansie dla maturzystów, którzy oblali. Dziś minister edukacji zarządził, że mimo iż nie zdali, świadectwa dojrzałości dostaną. "Jestem oburzona" - krzyczy w dzienniku.pl minister edukacji w gabinecie cieni PO - "to łamanie wcześniej ustalonych reguł."
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama