Para amerykańskich agentów FBI, która pomaga polskiej policji wytropić międzynarodowych przestępców, ma polskie korzenie - pisze DZIENNIK. Trafili do nas jednak nie ze względu na pochodzenie, a na umiejętności. To dzięki ich pomocy stworzono Centralne Biuro Śledcze, które skutecznie walczy z naszą mafią.
W Polsce jest tylko dwoje agentów specjalnych FBI. Pomagają policji ścigać najgroźniejszych przestępców. To oni kilkukrotnie powstrzymywali arabskich terrorystów
przed krwawymi zamachami w naszym kraju. Okazuje się, że Monika Wasiewicz i John Bienkowski pochodzą z polskich rodzin. Choć słabo mówią po polsku, to w naszym kraju czują się jak ryby w
wodzie - pisze DZIENNIK.
Jak zostali agentami? To proste, skończyli studia, mają amerykańskie obywatelstwo i przeszli surowy kurs w akademii. Nauczono ich posługiwania się bronią i podstaw prawa. Później przyszły pierwsze sprawy, a po kilku latach pracy dostali propozycję wyjazdu do Polski. Od razu się zgodzili. Teraz zgodnie chwalą współpracę z naszą policją, o której mówią w samych superlatywach.
Jak zostali agentami? To proste, skończyli studia, mają amerykańskie obywatelstwo i przeszli surowy kurs w akademii. Nauczono ich posługiwania się bronią i podstaw prawa. Później przyszły pierwsze sprawy, a po kilku latach pracy dostali propozycję wyjazdu do Polski. Od razu się zgodzili. Teraz zgodnie chwalą współpracę z naszą policją, o której mówią w samych superlatywach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|