Dziennik Gazeta Prawana logo

Nasi rodacy bezpiecznie wywiezieni z Libanu

13 października 2007, 14:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludzka tragedia, dramatyczne wybory - to wszystko kryje się za podawaną w serwisach informacyjnych suchą liczbą 220 Polaków, uciekających z bombardowanego Libanu. "Tuż po naszym wyjeździe, w pobliżu polskiej placówki, spadły pociski rakietowe. Południowa dzielnica miasta zrównana jest z ziemią. Część ludzi porzuciła mieszkania i uciekła do prowizorycznych schronów w szkołach" - opowiada DZIENNIKOWI Hassan Chehab, Libańczyk z polskim paszportem. Przerażony uciekł do Polski, do żony i dzieci.

W Libanie zostawili dorobek życia i swoich najbliższych. Ale niektóre Polki wolały zostać z mężami Libańczykami, bo ewakuowane mogły być tylko osoby z polskim paszportem. "Mój mąż nie chciał opuścić ojczyzny" - mówi Alicja Habib, mieszkająca w Bejrucie. I dodaje, że nie wyobraża sobie, by jedno wyjechało, a drugie zostało. Za to wielu Polaków, którzy zdecydowali się jednak wyjechać, obiecuje, że wróci, gdy sytuacja się uspokoi. Bo Liban to ich drugi dom.

Przejęci uciekinierowie opowiadają też o samej akcji ewakuacyjnej. Gdy zmierzali do granicy z Syrią, ludzie machali do nich i krzyczeli, by zostali z nimi. Według Adama Ogórka, który w Libanie był na wakacjach, w autobusach było spokojnie. "Jedyny moment, kiedy chyba wszystkich przeszedł dreszcz emocji, to widok zburzonych koszar w Al-Batrun, gdzie stacjonowały jednostki specjalnej armii libańskiej" - relacjonuje turysta. "Widzieliśmy też zniszczony wielopiętrowy budynek w Trypolisie, zbombardowany dzień wcześniej. Jego zdjęcia pokazywały chyba wszystkie telewizje".

Na granicy z Syrią Polacy przeżyli koszmar. Tłok, setki samochodów, tysiące ludzi, wielogodzinna odprawa. "Po syryjskiej stronie od razu w oczy rzucali się handlarze, błyskawicznie rozkwitł tam handel walutami. Najwyraźniej wiele osób wykorzystuje sytuację, by zarobić" - mówi Ogórek. Urszula Bou Chedid, która w Libanie mieszka od 37 lat, jest załamana. "Miejscowa telewizja i programy informacyjne wciąż pokazują gruzy i zabitych. Żal ściska serce, lepiej na to nie patrzeć. Dla mnie to zbyt duże obciążenie psychiczne" - mówi DZIENNIKOWI Polka z Bejrutu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj