Dziennik Gazeta Prawana logo

Rodzina detektywa Rutkowskiego w rozpaczy

12 października 2007, 11:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Mój syn jest niewinny. Wszystko przez te jego baby!" - skarży się "Faktowi" załamany ojciec słynnego detektywa. Od kiedy Krzysztof Rutkowski trafił za kratki, jego bliscy nie zmrużyli oka. W napięciu czekają na wieści.

A wiadomości są złe, bo Rutkowski szybko do domu nie wróci. Teraz dbają o niego strażnicy bytomskiego aresztu. Siedzi tu w celi przejściowej, z której za dwa, trzy dni pojedzie prosto do swojego M1 w więzieniu w Katowicach.

I choć są mocne dowody na to, że detektyw-showman pracował dla barona mafii paliwowej, gwarantując mu nietykalność, i prał dla przestępców brudne pieniądze, ojciec Rutkowskiego nie wierzy w winę syna. Uważa, że wszystko przez jego bujne związki z kobietami. Bo gdyby został ze swoją drugą żoną Anną, wiódłby ustabilizowane życie i na pewno nie wpadłby w tarapaty. Teraz o tego lowelasa drży rodzina. "Chcemy wiedzieć, co się dzieje z synem. On jest jedynakiem" - mówi "Faktowi" zatroskany 72-letni Jerzy Rutkowski.

Ale tylko bliscy detektywa wierzą w jego szczerość i niewinność. Prokuratura i sąd już przejrzały go na wylot. Nawet zasłabnięcie podczas rozprawy sądowej było udawane. "Jest zdrowy jak młody Bóg" - wyjaśnia "Faktowi" Henryk Szczerba ze szpitala MSWiA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj