Pięćdziesięciu policjantów od wczoraj, dzień i noc, poszukuje tajemniczej beczki. Zniknęła ona z terenu nieczynnej już odlewni żeliwa w Żorach. Kiedy? Tego nie wie nikt. Jesienią ubiegłego roku zakład zbankrutował. Zamknięto go, a tym, co w nim pozostało, nikt się nie interesował. W styczniu zawalił się dach. Dopiero wtedy komornik zaczął robić spis. Szło mu żmudnie, bo po pół roku doliczył się dopiero, że... brakuje jednego wielkiego urządzenia do prześwietlania żeliwa. Było ich w odlewni 14, każde w żółtej beczce. Zostało 13.

Alarm wszczęto dopiero wczoraj, kiedy rabanu narobili spece z Państwowej Agencji Atomistyki. Dotarł do nich meldunek komornika, bo zawierał informacje o radioaktywnych materiałach. Agencja zawiadomiła policję. Ta przeszukuje dom po domu, stodołę po stodole. Niczego jeszcze nie znalazła i - co gorsza - może się okazać, że niczego nie znajdzie. Śmiercionośną beczkę złodziej mógł sprzedać już dawno na złom. Najgorsze jednak jest to, że samo przebywanie w pobliżu kobaltu to pewna śmierć!

Jeśli wiesz coś o skradzionym urządzeniu, zadzwoń na policję - 997.