Alarm w Beskidach. Tamtejsze lasy zaatakował kornik drukarz. Ten mały, ale bardzo żarłoczny i śmiertelnie niebezpieczny dla drzew owad, szczególnie upodobał sobie świerki. Drzewa już zaczynają zrzucać igły, co jest znakiem ich umierania.
Ratunek dla beskidzkich lasów jest tylko jeden. Jak najszybsze wycięcie zaatakowanych drzew, zdjęcie z nich kory i spalenie. Inaczej korniki zniszczą setki hektarów lasu.
Plaga korników pojawiła się, bo w wysuszonych przez palące lipcowe słońce drzewach szkodniki mogą się bardzo szybko rozmnażać. Larwy z jednego zaatakowanego świerka przenoszą się na kilka kolejnych. Niszcząca kornikowa fala każdego dnia przybiera więc na sile.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|