"Tytuł honorowego obywatela jakiegokolwiek miasta wiąże się z nieskazitelnym, stuprocentowo czystym, przejrzystym życiorysem danego człowieka. W skład takiej biografii, oceny, nie może wchodzić tylko twórczość pisarza, ale również jego biografia" - uważa Kurski. "Honorowego obywatelstwa miasta Gdańska nie przyznaje się za <Blaszany bębenek>, za <Wróżby kumaka>, za <Turbot>, za inne wielkie powieści Güntera Grassa, ale za całokształt, również za jego biografię" - dodaje poseł PiS.

Pytany, czy apel do Grassa był konsultowany z MSZ, poseł PiS podkreśla, że sprawa obywatelstwa Güntera Grassa "w sensie prawnym ma charakter lokalny". "To jest uchwała rady miasta Gdańska, ciała suwerennego i w tym zakresie nie trzeba się konsultować z Ministerstwem Spraw Zagranicznych" - wyjaśnia.

"Jakikolwiek uczestnik Waffen-SS nie może być honorowym obywatelem jakiegokolwiek polskiego miasta, a szczególnie Gdańska, w którym wybuchła II wojna światowa" - mówi. Jacek Kurski zapewnia, że gdyby 13 lat temu samorządowcom znany był fakt służby Grassa w SS, pisarz nigdy by nie otrzymał tego tytułu.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości uważa, że Grass "grał z własnym sumieniem i grał z opinią publiczną". "Choć w niemieckim wojsku służył już pod koniec wojny, niczego to nie zmienia" - podsumowuje Kurski.