Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyłudza pieniądze od chorych na raka

12 października 2007, 13:21
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wprowadza chorego do drewnianej klatki oplecionej drutem i podłącza ją do prądu. "Tak leczę raka" - twierdzi i bierze za to pieniądze. A bydgoscy prokuratorzy twierdzą, że nie robi nic złego.

"Cudotwórca z Bydgoszczy najskuteczniej leczy z białaczek, czerniaków (głównie z przerzutami), hemofiolii, złośliwych guzów, choroby wieńcowej, zwyrodnień kręgosłupa" - to można wyczytać z ulotek rozrzucanych w szpitalach.

Ale cudotwórca Grzegorz M. to zwykły oszust. Pracuje w szkółce drzew i chociaż jest ogrodnikiem, uważa się za eksperta od onkologii. Przez druty klatki przepuszcza prąd o napięciu 12 woltów. Twierdzi, że zabija komórki rakowe polem elektromagnetycznym. "Nowotwór jest jak grzyb, którego można się pozbyć" - przekonuje.

Lekarze z Bydgoszczy są wstrząśnięci. Złożyli zawiadomienie do prokuratury, ale prokuratorzy bezradnie rozkładają ręce. Zapytali elektryka, czy ogrodnik-cudotwórca szkodzi pacjentom. A gdy dowiedzieli się, że 12-woltowy prąd nie robi krzywdy, umorzyli sprawę.

Zapomnieli, że w Polsce obowiązuje ustawa o zawodzie lekarza. A ten oszust ją łamie. Naraża na śmierć chorych, którzy porzucają leczenie, bo wierzą w jego metody.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj