Chodzi o to, żeby pracodawca mógł sprawdzić, czy osoba, którą chce zatrudnić do pracy przy dzieciach, nie była karana za pedofilię lub przemoc. Będzie miał dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Karnego. Pomysł podoba się nie tylko politykom. "Trzeba to sprawdzać. Pedofile to recydywiści, dlatego po odsiadce wyroku muszą być odseparowani od dzieci" - tłumaczy dziennikowi.pl Maria Keler Hamela z Fundacji Dzieci Niczyje, zajmującej się ofiarami pedofilów.

Nowe prawo jest bardzo potrzebne. Bo nie dość, że nie sprawdza się przeszłości nauczycieli i pozostałych pedagogów, to przerażające jest, z jaką łatwością można u nas zostać na przykład wychowawcą kolonijnym. Wystarczy przejść krótki kurs. "Te zmiany ochronią nasze dzieci, ochronią rodziców. I nas nauczycieli, bo oczyszczą środowisko pedagogiczne" - gorąco popiera ten pomysł Sławomi Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Całe szczęście, że projekt podoba się też wszystkim posłom. W walce z pedofilami nieważne są różnice partyjne. "Każdy rodzic powinien mieć zagwarantowany spokój, że jego pociechom nic nie grozi" - tłumaczy posłanka Sojuszu Katarzyna Piekarska. "Dziecko jest cudem świata i należy je chronić. Lepiej kamień młyński u szyi zawiesić i rzucić w odmęty niż zgorszyć jednego z maluczkich" - mówi Tadeusz Cymański z PiS.