"Mamy nagrania rozmów z kapitanami statków i oficjalne protesty armatorów" - mówi dziennikowi.pl Zenon Kozłowski z Urzędu Morskiego
w Szczecinie. "Niemcy zmusili ich do zmiany kursu" - dodaje.
Problem w tym, że Niemcy idą w zaparte i twierdzą, że dowódcy ich uzbrojonych okrętów nie ponoszą winy. A przecież nasze statki musiały zmienić kurs pod niemieckimi
lufami.
"Tam przecież mogło dojść do tragedii" - denerwuje się rzecznik Ministerstwa Gospodarki Morskiej, Marian Szołucha. "Na szczęście niemieckie okręty nie miały ostrej amunicji" - dodaje.
To jednak nie koniec problemów polsko-niemieckich. Niemiecka marynarka znów szykuje manewry, i to w tym samym miejscu. Mało tego, ma je oglądać kanclerz Angela Merkel. "Niemcy do tej pory nie powiadomili nas o ćwiczeniach" - twierdzi Kozłowski. "Próbują postawić nas w sytuacji dokonanej i nie chcą z nami normalnie rozmawiać" - piekli się urzędnik.