Urzędniczka już przyznała się do winy. Oszustka przejęła ich karty do bankomatu i otworzyła pisma, które bank wysłał do staruszków z kodami PIN. Potem wyjęła pieniądze z jedynego bankomatu w mieście, w którym nie ma monitoringu.
Tym sposobem z konta nieświadomych niczego ludzi zniknęło w ciągu dwóch lat ponad 100 tys. złotych! Gdy emeryci wrócili do Suwałk o mało nie dostali zawału. Na szczęście złodziejka zapłaci słono za to co zrobiła. Prokurator zajmie jej cały majątek, jaki ma w akcjach.