Przerażonego i zdezorientowanego czterolatka znaleźli policjanci na dworcu PKP w Iławie. Szymonek był w takim szoku, że nie potrafił wytłumaczyć, jak tam trafił. Potem okazało się, że mama poszła do pracy, a dziecko zostawiła pod opieką wujka. Ale ten zasnął...
Wujek był zmęczony, a Szymonkowi spać się nie chciało. Wręcz przeciwnie. Miał ochotę na zwiedzanie miasta. Bez problemu wyszedł z otwartego mieszkania i ruszył na wycieczkę. W ten sposób wylądował na dworcu PKP. I właśnie tam, zmęczonego i przemarzniętego, znaleźli rano mundurowi.
Na szczęście maluch nie podchodził blisko torów, co mogło skończyć się tragedią. Całego i zdrowego obieżyświata zabrała już do domu mama.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|