"Prochu nie wymyśliliśmy. Takie serwisy można już oglądać w USA, Kanadzie, Rosji czy w Czechach" – mówi DZIENNIKOWI Michał Gulewicz, dyrektor programowy Superstacji.
Na początku "Super Dziennik" będzie się pojawiał raz w tygodniu, potem jego częstotliwość ma się zwiększać. Nietypowy serwis informacyjny emitowany będzie po godz. 23. Dziennikarka w jego trakcie rozbierze się do naga.
"Informacje, które przedstawi będą jak najbardziej prawdziwe i poważne, choć dostosowane do charakteru naszego kanału. <Super Dziennik> ma być podsumowaniem dnia" – mówi Gulewicz. Na razie trwają próby kamerowe "Super Dziennika", w których bierze udział sześć kobiet. Nie wiadomo kim są. "To inteligentne panie, świadome swojej urody i oczywiście bezpruderyjne" – mówi jedynie Michał Gulewicz.
Pomysł na takie prezentowanie wiadomości nie podoba się medioznawcy prof. Wiesławowi Godzicowi. "Albo serwis informacyjny, albo striptiz. Nie da się połączyć tych dwóch rzeczy" – mówi.
Czy "Super Dziennik" spotka się z protestami środowisk katolickich, czy programem zainteresuje się Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która nieraz karała stacje telewizyjne za mniejsze przewinienia? "Kiedy program wystartuje zobaczymy, czy łamie przepisy ustawy o KRRiT. Na razie za wcześnie, by powiedzieć, czy Rada weźmie pod lupę ten program" – mówi Aneta Jamorek, rzecznik prasowy przewodniczącej KRRiT Elżbiety Kruk.
Obok "Super Dziennika" hitem Superstacji mają być relacje z obrad Sejmu, ale pokazane w inny niż znany nam dotychczas sposób, dostosowany do lekkiego, bulwarowego charakteru kanału.