Gehenna Nicoli Grippo zaczęła się trzy lata temu. Wtedy lekarze wykryli u niego raka płuc, nerek i rdzenia kręgowego. Dziś jest zupełnie zdrowy. Zdrowie odzyskał, gdy jego żonie przyśnił się Jan Paweł II.
Kilka miesięcy temu dowiedział się, że przegra. Lekarze powiedzieli mu, że choroba postępuje w dramatycznym tempie i nie ma szans na przeżycie. Wtedy zdarzył się cud. Którejś nocy żona chorego krawca miała sen. Zobaczyła w nim papieża Jana Pawła II, niosącego na rękach małe dziecko i idącego ku niej po białych kamieniach.
Kilka dni później lekarze kolejny raz zbadali jej męża. Zanim powiedzieli mu o wyniku badań, zapytali, czy jest wierzący i czy się modlił o uzdrowienie do jakiegoś świętego. Nicola Grippo potwierdził i opowiedział o śnie swojej żony. "Wtedy lekarze powiedzieli mi, że moje płuca są czyste, że w moim organizmie nie ma śladu raka" - opowiada krawiec. - "I dodali, że moje uzdrowienie nie jest ich zasługą."
Sprawą uzdrowienia krawca natychmiast zainteresował się arcybiskup Gerardo Pierro, ordynariusz miejscowej diecezji. Przekazał ją do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i postulatora procesu Jana Pawła II. Watykańscy wysłannicy odwiedzili uleczonego staruszka, jeszcze zanim wyszedł ze szpitala, i poprosili o zgodę na przebadanie historii jego choroby.
Historię opisał brytyjski "Daily Mirror". Według informacji angielskiego dziennika, prowadzący proces teologowie uznają uzdrowienie Nicoli Grippo za cud, i to cud pierwszej kategorii. Dlatego może być on drugim i ostatecznym argumentem przesądzającym o tym, że Jan Paweł II jest świętym. Pierwszym jest przypadek francuskiej zakonnicy, która za wstawiennictwem polskiego papieża została uzdrowiona z choroby Parkinsona.