Daleko od Iraku, w którym co chwila wybuchają bomby. Daleko od Afganistanu, gdzie w niedostępnych pieczarach czają się bezwzględni talibowie. W Drawsku, niewielkiej miejscowości w woj. zachodniopomorskim, jest spokojniej nawet niż w Londynie. Nic więc dziwnego, że słynne "szczury pustyni" z legendarnej IV Brygady Pancernej tak polubiły Polskę.
I z wzajemnością. Żołnierze Jej Królewskiej Mości nauczyli się pokojowo współżyć z Polkami i Polakami. Nikt już nie pamięta, że jeszcze rok temu ich koledzy zmasakrowali kilku miejscowych.
Teraz zamiast atakować chłopców z Drawska, przypuszczają szturm na bankomat, a następnie przeczesują sklepy. Akcja nie trwa długo. Po kilkunastu minutach oddział opuszcza teren i wytacza pojazd pełen piwa i wódki. Niebezpieczny ładunek wojskowi rozbrajają dopiero w bazie.