Dwuletni Patryk Rybak przeżył chwile grozy. Gdy babcia wyszła z pokoju, w którym się bawił, chłopczyk wspiął się na parapet i otworzył okno. Chwilę później spadał z trzeciego piętra, z wysokości 10 metrów. Na szczęście nic mu się nie stało! - pisze "Fakt".
Patryk miał wielkie szczęście – spadł na skrawek trawnika, zaledwie kilka centymetrów od chodnika. Po paru chwilach na miejscu była już karetka pogotowia.
Chłopczyk trafił do szpitala w Świnoujściu, a potem śmigłowcem przewieziono go do Szczecina. Badanie nie wykazały żadnych obrażeń zewnętrznych! Lekarze nie mogli uwierzyć, że chłopiec z tak ciężkiego wypadku wyszedł bez jednak siniaka! Już dziś Patryk wróci do domu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|