Dziennik Gazeta Prawana logo

Gangrena atakuje siemianowicki szpital

12 października 2007, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Alarm w centrum leczenia oparzeń w Siemianowicach Śląskich! Przynajmniej dwóch pacjentów zaraziło się pałeczkami zgorzeli gazowej od chorej kobiety. Szpital nie przyjmuje ani nie wypisuje pacjentów. Lekarze starają się opanować chorobę.

A sprawa jest bardzo poważna, bo gangrena jest niezwykle trudna do wyleczenia. Atakuje rany, prowadzi do ropnych zakażeń, często kończy się amputacją. W salach wypełnionych poparzonymi ludźmi może błyskawicznie się rozprzestrzeniać. Dlatego dyrektor centrum postanowił odciąć szpital od świata. Lekarze pilnują nawet, by chorzy nie chodzili po korytarzach. W szpitalu panuje ścisła kwarantanna.

Skąd gangrena się tam wzięła? Siemianowickie centrum przyjęło kobietę ze zgorzelą gazową i to ta pacjentka najpewniej zaraziła dwóch kolejnych pacjentów.

Inspektorzy pobrali już próbki z sal, w których leżeli chorzy. Poszły do badań. W poniedziałek będzie wiadomo, czy pałeczki zgorzeli rozprzestrzeniają się dalej po szpitalu. Jeśli sprawdzi się najczarniejszy scenariusz, to słynne centrum leczenia oparzeń stanie przed widmem epidemii bardzo niebezpiecznej choroby.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj