To najczarniejszy dzień w życiu tych zakonnic. Muszą zdjąć stroje kościelne, spakować się i wyprowadzić z klasztoru. Od dzisiaj są zwykłymi osobami świeckimi - w dodatku bez domów, pracy i doświadczeń zawodowych. Co gorsza, jeśli nie podporządkują się decyzji Watykanu, dostaną ekskomunikę, czyli najsurowszą karę w Kościele katolickim. Nie będą się mogły spowiadać, przyjmować komunii, ani nawet chodzić na msze.
Dramat sióstr zaczął się w sierpniu zeszłego roku. Stanęły wtedy w obronie swojej przełożonej Jadwigi Ligockiej, którą ze stanowiska chciał usunąć Watykan. Do papieża dochodziły bowiem dziwne wieści o siostrze Jadwidze, która prywatnie rozmawia z Duchem Świętym. Wysłał do Kazimierza Dolnego swojego wysłannika. Ten potwierdził, że przełożona Ligocka zachowuje się jak Joanna d'Arc, a zakonnice są z jej powodu za bardzo natchnione. Watykan postanowił zmienić kierownictwo klasztoru.
Dziesięć betanek nie podporządkowało się tej decyzji. Watykan dał im kilka szans, ale były uparte. Metropolita lubelski, arcybiskup Józef Życiński zakazał nawet księżom odprawiania mszy w murach klasztoru. Myślał, że tym przestraszy siostry. Nic z tego. W końcu sprawą buntowniczek musiał znów zająć się sam Watykan.