Pierwszą szkołą wolną od komórek jest podstawówka przy ul. Rewolucji 1905 r. w Łodzi. Jej dyrekcja o dwa lata wyprzedziła propozycje ministra edukacji. Minister Giertych do zakazu noszenia komórek przez uczniów dopiero się przymierza.
Wprowadziliśmy zakaz i w tej chwili nie mamy z telefonami żadnego problemu - mówi Bogumiła Cichacz, dyrektor szkoły. W razie konieczności uczniowie mogą dzwonić z sekretariatu. Można też
dzwonić z automatu. Każda klasa ma kartę telefoniczną, na którą składają się rodzice.
"Rodziców przekonały też takie przykłady jak konflikty między dziećmi, typu <pożyczyłem Jasiowi komórkę na chwilę, a on mi za dużo wydzwonił z karty> albo
<Kasia ma nowy telefon, wszyscy się nim bawią>" - mówi "Ekspressowi Ilustrowanemu" zadowolona dyrektorka. "No i nie ma problemu, że telefon
zginie"- dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|