Był pijany. Potrzebował 10 groszy na kolejne wino. Ale mężczyzna czekający na warszawskim przystanku nie chciał dać pijakowi pieniędzy. Wtedy wściekły 58-latek rzucił się na niego, pobił go i złamał mu nogę. Grozi mu za to nawet 12 lat więzienia.
Henryk W. szukał kogoś, kto dorzuci mu się do kolejnej butelki. I podszedł do pary stojącej na przystanku. Ci jednak się odwrócili. I to był ich błąd. Pijany mężczyzna, którego koledzy nazywali Bokserem, z furią rzucił się na mężczyznę. Bez litości bił i kopał. Kiedy kobieta wezwała policję, Henryk W. uciekł.
Mundurowi złapali go kawałek dalej, ale ofiarą "Boksera" musiało zająć się pogotowie. Chłopak ma złamaną w dwóch miejscach nogę.
Henryk W. najpierw trafił na izbę wytrzeźwień, a potem do aresztu. Teraz za próbę rozboju i pobicie grozi mu nawet 12 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|