O odkryciu, które z pewnością zaogni dyskusje dotyczące gier komputerowych, poinformowano podczas trwającego właśnie kongresu Radiological Society of North America.
Pozwalać czy nie pozwalać grać, kupować dzieciom gry czy nie? To pytanie zadaje sobie wielu rodziców zastanawiających się, czy udawane kraksy samochodowe albo strzelaniny faktycznie mogą nieść jakieś realne zagrożenie dla ich nastoletnich pociech. "Tak" - przekonuje prof. Vincent P. Mathews, radiolog i neurolog z Indiana University School of Medicine w Indianapolis, który od kilku lat zajmuje się badaniem wpływu gier na pracę ludzkiego mózgu.
Jak wynika z najnowszych badań prof. Mathewsa, przesycone agresją gry komputerowe okresowo zmieniają działanie kilku ważnych ośrodków mózgu zawiadujących naszym zachowaniem. W sposób niezbity potwierdził to eksperyment, do udziału w którym zaproszono 34 zdrowych nastolatków, którzy - jak ustalono dzięki kwestionariuszom i wywiadom z rodzicami - nie wykazywali wcześniej żadnych patologicznych czy agresywnych zachowań.
Przebadano ich przed i po grze. Okazało się, że po komputerowych starciach słabiej reagowały obszary ich mózgów odpowiedzialne m.in. za koncentrację i samokontrolę.