Mgła powstaje, gdy wilgotne powietrze nagle się ochładza, na przykład w nocy. Kiedy więc nad ranem w poniedziałek temperatura spadała, para wodna z każdą chwilą gęstniała, bo gaz (a jest nim właśnie para wodna) wraz ze spadkiem temperatury zmniejsza swą objętość. A gęstniejąc, w pewnym momencie skrapla się. To podstawowe prawo fizyki.
"Mgła to nic innego jak zbiór kropelek wody, których jest tak dużo, że ograniczają widzialność poniżej jednego kilometra" - tłumaczy dr Krzysztof Migała, kierownik Zakładu Meteorologii i Klimatologii Uniwersytetu we Wrocławiu. Jedna taka kropelka ma mniej niż 0,05 mm średnicy. Jest tak lekka, że nie może spaść na ziemię.
"Można powiedzieć, że mgła to chmura, która dotyka swoją podstawą ziemi" - dodaje Migała. Niezapomniane wrażenia mieli wczoraj ci, którzy wędrowali po górskich szczytach i mogli zobaczyć pod sobą bielusieńkie morze mgieł.
Powstawanie oparu można porównać do chuchania na mrozie, kiedy ciepłe powietrze nagle miesza się z zimnym. To dlatego mgła najczęściej pojawia się w jesienne wieczory i ranki, bo wtedy w powietrzu jest najwięcej wilgoci. Mgła snuje się też nad jeziorami i bagnami, bo tam woda cały czas paruje.
Biała kołdra, która pokrywa Polskę, miała wczoraj kilkaset metrów grubości. Jak pozbyć się mgły? "To proste. Wystarczy, że wzrośnie temperatura, a w naturalny sposób zniknie, zwyczajnie wyparuje" - mówi Migała. Wybawieniem będzie też wiatr, który ją może rozwiać.