Podhalańska drogówka wypowiedziała wojnę woźnicom, którzy po pijanemu wożą saniami turystów. Od początku miesiąca w rejonie Zakopanego mundurowi złapali już siedmiu woźniców na gazie. Rekordzista miał prawie dwa promile alkoholu w wydychanym powietrzu.
Policja prowadzi kontrole i zapowiada, że będzie ich jeszcze więcej. Wszystko dlatego, że pijani woźnice to takie same niebezpieczeństwo jak pijani kierowcy. Niestety, turyści nie zwracają uwagi na pociągających z butelki "na rozgrzewkę" woźniców. Ich zdaniem, to swoisty folklor i tak musi być. Jednak prowadzenie sań po kielichu to wykroczenie. Grozi za to grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów na wiele lat, nie tylko zaprzęgowych, ale także samochodów.
Policjanci dodają, że woźnice często łamią przepisy drogowe, bo... ich nie znają. A to dlatego, że przepisy pozwalają prowadzić zaprzęg konny każdemu, kto skończył 18 lat. Nie trzeba do tego egzaminu na prawo jazdy. Kiedyś obowiązywały karty woźnicy, lecz teraz już nie są wymagane.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|