Dziennik Gazeta Prawana logo

Rzucił jadowitym wężem, żeby ratować życie

12 października 2007, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Krakowski sąd uniewinnił mężczyznę, który rzuci w recepcjonistkę przychodni jadowitym wężem. Okazało się, że zrobił to, by ratować własne życie. Chciał zmusić kobietę, żeby mu pomogła, bo umierał po ukąszeniu.

To już drugi proces w tej sprawie. Od poprzedniego wyroku odwołał się oskarżony. Wcześniej mężczyzna został skazany na grzywnę.

W styczniu 2004 roku Leszek L., krakowski hodowca i znawca gadów, został poproszony przez policję, żeby zabrał węża leżącego w przejściu podziemnym. Okazało się, że jest to bardzo jadowita tropikalna kobra azjatycka. Hodowca zabrał oszołomionego niską temperaturą węża do kieszeni i wtedy zwierzę go ukąsiło.

Mężczyzna pojechał do przychodni lekarskiej. Powiedział recepcjonistce, że ukąsił go wąż i umiera. Kobieta nie spieszyła się jednak z udzieleniem pomocy. Wtedy Leszek L. miał wyjąć z kieszeni węża, by - jak twierdzi -pokazać go recepcjonistce. Ona jednak twierdzi, że w nią rzucił. Dziś sąd przyznał rację Leszkowi L.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj