Dziennik Gazeta Prawana logo

Policjanci konali, nikt ich nie ratował

13 października 2007, 13:53
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Wychodzą na jaw wstrząsające szczegóły akcji policji w więzieniu w Sieradzu. Ostrzelani przez strażnika policjanci przez godzinę konali na oczach kolegów, bo nikt nie wyciągał ich spod ostrzału. To wnioski z raportu o przebiegu akcji, przygotowanego przez władze więzienia.
Gdyby lekarze natychmiast odwieźli rannych do szpitala, dwóch policjantów mogłoby żyć - pisze "Fakt"

O skandalicznych zaniedbaniach policji napisał "Dziennik Łódzki". "Fakt" poszedł tym tropem i na podstawie raportu - minuta po minucie - odtworzył przebieg akcji.

Godzina 8.37
. Zaczyna się mordercza seria. Strażnik strzela z kałasznikowa do wyjeżdżającego z sieradzkiego więzienia srebrnego fiata stilo, w którym siedzą: Bartłomiej Kulesza - za kierownicą, Andrzej Werstak, Wiktor Będkowski i aresztant Tomasz Ch., którego mieli wieźć na przesłuchanie. Wystrzelił prawie cały magazynek. Około 30 nabojów...

Bartłomiej Kulesza ginie na miejscu. Ciężko ranny zostaje Andrzej Werstak. Pociski przeszywają mu klatkę piersiową. Szaleniec trafia też w pierś i brzuch Wiktora Będkowskiego. Aresztant dostaje serię w udo, brzuch i rękę. Jęczący z bólu policjanci wyczołgują się z samochodu, leżą w kałużach krwi. W więzieniu wybucha popłoch. Ktoś dzwoni po policję i pogotowie.

Godzina 8.40. Pierwsza karetka jest na miejscu błyskawicznie. Co z tego, skoro nie może wjechać za bramę więzienia?! "Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, nie mogliśmy udzielić rannym pomocy, ponieważ istniało niebezpieczeństwo, że ratownicy zginą od kul szaleńca" - tłumaczy Andrzej Wiśniewski, ordynator oddziału ratunkowego w Sieradzu. Przepisy są takie, że ratownicy nie wchodzą do akcji, jeżeli istnieje zagrożenie, że sami stracą życie.

Szaleniec zgodził się na wyniesienie rannych dopiero po tym, jak porozmawiał z policyjnymi negocjatorami. Było około 9.46. Minęło 59 minut, odkąd padły pierwsze strzały. Dla konających policjantów to jak wieczność. Na ratunek było już za późno. Mimo wysiłków lekarzy obaj ranni funkcjonariusze zmarli w szpitalu.

Tzw. strefę zagrożenia, do której mogą wejść funkcjonariusze i ratownicy, wyznacza dowódca akcji. Tym od początku dramatycznych wydarzeń był młodszy inspektor Jan Matusiak, komendant powiatowy z Sieradza. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie od działających tam policjantów, sytuacja go przerosła. "Dochodziło do spięć między funkcjonariuszami a dowódcą, bo koledzy nie mogli patrzeć, że czekamy bezczynnie, zamiast wyciągać spod ostrzału rannych" - mówi jeden z mundurowych.

Oni się kłócili, a czas mijał. Czas bezcenny dla ciężko rannych policjantów. Dlaczego nikt nie pomógł rannym? - pyta "Fakt". Przecież w pogotowiu stał wóz opancerzony i armia uzbrojonych po zęby policjantów - w sumie w akcji wzięło udział aż 226 mundurowych.

Akcja nabrała tempa dopiero, gdy dowodzenie przejął zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi, młodszy inspektor Zdzisław Stopczyk. Właśnie o godz. 9.46 padł rozkaz, by karetki wjechały za bramę. To ponad godzinę od czasu przyjazdu na miejsce pierwszej z nich!

Dziesięć minut później w karetkach trwa intensywna reanimacja rannych. Dla Andrzeja Werstaka jest już niestety za późno. Umiera ok. godz. 10.

O 10.30 na stół operacyjny trafia Wiktor Będkowski. O 11.30 rozpoczyna się zabieg Tomasza Ch.

Policja nie chce powiedzieć ani słowa na temat jej przebiegu. Magdalena Zielińska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, zbywa dziennikarzy "Faktu". "W komendzie powołano specjalny zespół, który oceni sposób przeprowadzenia akcji w zakładzie karnym w Sieradzu" - mówi. Wyniki prac zespołu mają być znane dopiero po świętach Wielkanocy. Tylko czy dowodzący akcją będą mieli odwagę spojrzeć w oczy żonom i dzieciom zabitych kolegów i powiedzieć, że ich bliskich można było uratować? - zastanawia się "Fakt".
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj