Dziennik Gazeta Prawana logo

Groźna sekta scjentologów działa w Polsce

13 października 2007, 14:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Scjentolodzy, sekta oskarżana o pranie mózgów, wyłudzanie pieniędzy i przenikanie do struktur władzy, działają bez przeszkód w Polsce. DZIENNIK odnalazł w Warszawie miejsce, gdzie szkoli się i werbuje nowych członków. Służby, które powinny monitorować sektę, nie robią nic.

Wiem z całą pewnością, że scjentolodzy działają już w Polsce, bo w ramach prowokacji dziennikarskiej brałem udział przez jakiś czas w ich szkoleniach. Otwarcie polskiej misji nadzoruje zwierzchniczka oddziału w Salzburgu Anke Schubotz. W lutym w tym celu wizytowała Warszawę. Wydawała polecenia, jak ma wyglądać oficjalna inauguracja działalności scjentologów w Polsce.

Jej polską podwładną jest Hanna Garbalska, 26-letnia aktywistka młodzieżówki PSL, która w grudniu ubiegłego roku otworzyła Krajowe Centrum Humanitarnych Wolontariuszy. I właśnie w tej najniższej w hierarchii jednostce Kościoła scjentologicznego szkoliłem się ponad miesiąc. Po szkoleniu miałem zacząć pracę w pierwszej legalnej misji Kościoła scjentologicznego.

Pranie mózgów, samobójstwa, tajemnicze śmierci

Ta sekta jest wyjątkowo bezwzględna, jeśli chodzi o wyłudzanie pieniędzy od swoich wyznawców. Scjentolodzy stosują w tym celu wyrafinowane techniki psychomanipulacyjne. Swoich adeptów totalnie podporządkowują rozkazom zwierzchników. Wielu byłych członków Kościoła straciło w ten sposób całe majątki, niektórzy popełniali samobójstwa lub ginęli w niewyjaśnionych okolicznościach. Z organizacją przez wiele lat walczyły państwa europejskie, przede wszystkim Francja, Wielka Brytania i Niemcy. Niemcy traktują ten Kościół jako niebezpieczny ruch polityczny.

"Ich ambicje są wielkie, kilka lat temu chcieli osiedlić się w Albanii i stworzyć tam własne państwo" - tłumaczy DZIENNIKOWI Ursula Anders, była deputowana do Bundestagu. Nowych członków do Kościoła przyciągają światowe gwiazdy kina i estrady. Jego ikoną jest supergwiazdor Tom Cruise, a znanymi członkami muzyk Chick Corea czy aktor Jonh Travolta.

O ile inne sekty kuszą przeważnie ludzi o niższej kondycji społecznej, o tyle scjentolodzy łowią w swoje szeregi ludzi wpływowych. "Popularyzują swoją działalność w szeregach tzw. białych kołnierzyków, a nawet w strukturach państwowych" - ostrzega w DZIENNIKU ks. Tomasz Alexiewicz, były szef Dominikańskiego Ośrodka Informacji o Sektach.

Służby nic nie wiedzą

Pytałem służby państwowe, od Komendy Głównej Policji przez MSWiA aż po Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, o to, czy w jakikolwiek sposób monitorują działalność międzynarodowej organizacji, uważanej za bardzo groźną. Wszystkie te instytucje potwierdzały, że znają zagrożenie, ale nikt nie wiedział, że scjentolodzy mają już w Polsce zorganizowaną placówkę.

A niebezpieczeństwo znane było już kilkanaście lat wcześniej. "Religijną mafią" nazywał scjentologów specjalny raport o stanie bezpieczeństwa państwa z 1995 roku wykonany dla Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Mimo to sekta przez kilka ostatnich miesięcy urosła w siłę i najprawdopodobniej w niedługim czasie zacznie działać legalnie. "Przygotowujemy w tej chwili dokumenty do rejestracji Kościoła. Wierzę, że Kościół w Polsce się przyjmie" powiedziała DZIENNIKOWI Garbalska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj