Tego, że w lany poniedziałek wyszedł na ulicę, na pewno długo sobie nie wybaczy. 24-letni wrocławianin zamiast spokojnie siedzieć w domu, biegał po ulicach i polewał przechodniów wodą. Teraz trafi do więzienia, bo wpadł podczas policyjnej kontroli. Okazało się, że ma zasądzony wyrok i powinien już dawno temu siedzieć za kratami.
Takiego zakończenia patrolu nie spodziewali się też policjanci. Mieli tylko legitymować grupy nazbyt hołdujące tradycji, a przywieźli ze sobą skazańca. "Został zatrzymany, bo
miał trafić do więzienia. Teraz z ulicznego polewania wodą trafił do zakładu karnego" - powiedział Krzysztof Zaporowski z policji we Wrocławiu.
W tym roku padający deszcz nie sprzyjał chętnym do oblewania ludzi wodą. Było ich na ulicach znacznie mniej niż rok temu i zachowywali się lepiej niż w poprzednich latach. "W tym
roku wystarczyło legitymowanie i pouczanie" - zapewnia Zaporowski.
Zapewne odstraszyła ich też groźba szybkiego karania przez sądy 24-godzinne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|