Celnicy uratowali mieszkańców Śląska. Zauważyli, że z beczek w ładowni ukraińskiego tira wycieka groźna substancja - chlorek benzenu. Natychmiast wezwali strażaków. Na szczęście ratownicy szybko przepompowali truciznę.
Kierowca nie wiedział, że beczki, które przewoził, rozszczelniły się, a niebezpieczna substancja zaczyna się ulatniać. Przez przypadek zatrzymała go służba celna do kontroli. Gdy funkcjonariusze zobaczyli, co jest w ładowni tira, od razu wezwali strażaków.
Ratownicy w specjalnych kombinezonach musieli przepompować zawartość beczek do podstawionej cysterny. Potem pod silnym strumieniem wody cierpliwie czekali, aż koledzy opłuczą ich kombinezony z resztek trucizny.
Kierowca tira odpowie za przewożenie niebezpiecznego ładunku bez zabezpieczeń i narażenie ludzi na niebezpieczeństwo. Miał jednak szczęście. Gdyby na przykład zderzył się z innym samochodem, niezabezpieczony ładunek chlorku benzenu skaziłby ogromny obszar.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|