Kierowca autobusu, ruszając z przystanku w Będzinie, potrącił mężczyznę. Mimo to odjechał i zostawił ofiarę bez pomocy. 30-latek zmarł na przystanku. Jedna z pasażerek twierdzi, że alarmowała kierowcę o wypadku, ale ten ją zignorował.
Mężczyzna zmarł, mimo że próbowali go reanimować policjanci, a później lekarze z karetki. Autobus zatrzymali dopiero policjanci. Kierowca był trzeźwy. Policjanci przesłali jednak jego krew do badań, by sprawdzić, czy nie był pod wpływem narkotyków. Noc spędził na komisariacie.
Jedna z pasażerek autobusu opowiadała, że zauważyła wypadek i krzyczała do niego, że kogoś potrącił. Ten jednak albo nie słyszał, albo zignorował krzyk, wcisnął gaz i ruszył z przystanku, zostawiając na chodniku umierającego pasażera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|