Pływali bez opieki, i to w miejscu, gdzie kąpać się nie można. Wesoła zabawa skończyła się tragedią. Dwóch 10-latków utonęło w Narwi niedaleko Drożęcina-Lubiejewa pod Łomżą. Zwłoki jednego z chłopców wypatrzył z łódki wędkarz wczoraj wieczorem. Ciało drugiego wyłowili dziś nurkowie.
"Szukaliśmy go od rana, bo wczoraj było już za ciemno na poszukiwania. Na ciało 10-latka nurkowie natknęli się kilka kilometrów od miejsca, gdzie kąpał się z kolegą" - informuje policja.
Na razie nie wiadomo, dlaczego chłopcy utonęli. Obaj pływali w dzikim kąpielisku. Nikt nawet o tym nie wiedział, bo nad wodę poszli sami, nie mówiąc rodzicom ani słowa.
"Apelujemy do rodziców, aby zwracali większą uwagę na swoje dzieci. Z policyjnych statystyk wynika, że najwięcej utonięć jest w dzikich kąpieliskach. A kąpiele dzieci bez opieki dorosłych bardzo często kończą się tragedią" - mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik podlaskiej policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl