A o to właśnie zabiegały protestujące przed kancelarią premiera pielęgniarki. Chciały też podwyżek w tym roku i dużo wyższych niż 30 proc. "Jeżeli wyłożymy pieniądze na podwyżki w tym roku, to nie będzie pieniędzy na leczenie pacjentów" - twierdzi minister zdrowia Zbigniew Religa. "Możemy rozmawiać o podwyżkach w przyszłym roku. Proszę protestujących, aby zrozumieli sytuację budżetu państwa" - dodaje.

Jednak wcale się nie zanosi na to, by pielęgniarki posłuchały ministra zdrowia. "30-procentowe podwyżki wcale nas nie satysfakcjonują" - mówi Dorota Gardias, szefowa protestujących pielęgniarek. I dodaje, że wiceminister Piecha nazywając swoją propozycję kompromisem, nie wie, o czym mówi. Gardias współczuje też Relidze, że nie wie, skąd wziąć pieniądze na podwyżki, skoro "wszędzie jest rozdawnictwo".

O propozycjach resortu zdrowia pielęgniarki rozmawiają właśnie w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" z ministrem Religą. Na spotkanie nie przyszli z kolei lekarze z OZZL.