Co robią dowódcy sił specjalnych, policji i wojska, gdy kończą swoją przygodę ze służbami mundurowymi? Myli się ten, kto myśli, że idą na zasłużoną emeryturę. "Dowódcy trafiają do firm prywatnych i zarabiają tam nawet 50 tys. zł miesięcznie" - pisze "Rzeczpospolita".
Przykłady nie trudno znaleźć. "Były szef policji Marek Bieńkowski zarządza spółką Orlen Ochrona. A twórca GROM-u Sławomir Petelicki ochrania pola naftowe Ryszarda Krauzego w Kazachstanie" - pisze "Rzeczpospolita". W Petrobaltic pracuje Zbigniew Smolarek, były dowódca Lotnictwa Marynarki Wojennej, a były szef UOP i ABW Andrzej Barcikowski został bankowcem w BRE Banku.
Według gazety, biznes chętnie zatrudnia byłych dowódców, bo oficjalnie mają duże doświadczenie menedżerskie. "Nieoficjalnie jednak wiadomo, że chodzi o ich kontakty i informacje, do których mieli dostęp podczas służby" - pisze "Rzeczpospolita". A nowi pracodawcy bardzo to sobie cenią. "Na nowych posadach byli dowódcy zarabiają 10-50 tys. zł miesięcznie" - pisze dziennik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|