Za miesiąc prokuratorzy z wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku przedstawią sądowi kompletny akt oskarżenia w sprawie korupcji w policji – dowiedział się „DGP”. Na ławie oskarżonych obok kilkunastu urzędników z KGP i MSWiA zasiądą właściciele firm, które łapówkami załatwiały kontrakty na dostawę samochodów. Wśród nich dilerzy Opla i Forda.

Reklama

W akcie oskarżenia przygotowywanym przez prokuraturę opisane są mechanizmy korupcyjne rządzące policyjnymi zamówieniami w latach 2001 – 2005.

Według śledczych spektakularnym przykładem korupcji związanej z kupnem radiowozów było nabycie przez policję 100 samochodów rumuńskiej marki Aro. Z ustaleń prokuratorów wynika, że przetarg był fikcją – zorganizowano go wyłącznie dla zachowania pozorów. Ponadto prokuratorzy wykryli kilkanaście poważnych fałszerstw. Policjanci podrabiali dokumenty odbioru w pełni wyposażonych aro, choć te w rzeczywistości stały nadal na parkingu fabryki w Rumunii, jeszcze bez silników.

W KGP sfałszowano także umowę z polskim przedstawicielem marki Aro, firmą Damis. Przed sądem stanie jej właściciel Bogdan T., szerzej znany z prowadzenia targowiska na warszawskim Stadionie Dziesięciolecia. Prokuratorom nie udało się jednak dowieść, że w przypadku przetargu, który wygrała firma Damis, ktoś przyjął łapówkę. – Badaliśmy wątek dotyczący korupcji polityka, lecz nie znalazł on potwierdzenia w dowodach, które wystarczyłyby do skazania w sądzie – przyznaje białostocki prokurator.

Więcej twardych dowodów na to, że w przypadku przetargów na radiowozy wręczano łapówki, pojawia się w sprawie znanych dilerów Opla i Forda. Śledczy dowodzą, że wręczali oni policjantom decydującym o zakupach radiowozów łapówki w postaci samochodów. Ponadto opłacali ich serwis, ubezpieczenia, a także wręczali im gotówkę.