Temperatura w Krakowie wynosiła ok. minus 7 stopni C, nad rzeką wiał zimny wiatr, a nurt znosił pływaków, którzy mieli do pokonania 120 metrów. Temperatura wody miała 3 stopnie C. "Ciepło!" - mówili pływacy i podkreślali, że w zimie woda jest zawsze cieplejsza niż powietrze.

Reklama

Przez Wisłę przepłynęło w sztafecie dwanaście par pływaków. Każdy mors ciągnął za sobą boję i nadmuchiwanego smoka. Kiedy jedna para dopłynęła do brzegu, do wody wchodziła kolejna para. Średni czas, w jakim pokonywano dystans, to trzy i pół minuty.

Pływacy mieli czapki na głowach, specjalne rękawiczki i skarpetki, żeby chronić się przed wyziębieniem. Każdy mors przed wejściem do wody dmuchał w alkomat, rozgrzewał się także żurkiem z kiełbasą i gorącą herbatą.

Morsom z Krakowskiego Klubu Morsów "Kaloryfer" towarzyszyły morsy ze Strzegomia i rzeszowskiego klubu "Sopelek". W wodzie pilotowali ich ratownicy na łódce, płetwonurkowie z krakowskiego Centrum Nurkowego Kraken oraz motorówka policji.

"Trzeba siebie poznać i nie przeceniać. Morsuję już szóstą zimę i wiem, że w morsowaniu nie chodzi o wytrzymałość, ale o systematyczność treningu. Wtedy taka temperatura ani taki dystans nie sprawiają żadnej trudności" - powiedziała PAP skarbnik klubu Małgorzata Dworzecka.

Jej zdanie potwierdzili małżonkowie Marta Bocheńska-Donhefner i Janusz Donhefner już po przepłynięciu Wisły. "Było bardzo przyjemnie. Wcale nie było zimno. Miłość nas grzała!" - żartowali, stojąc na bulwarze w strojach kąpielowych. Po wspólnym przepłynięciu Wisły przywitali się pocałunkiem na brzegu.

Reklama

Krakowski Klub Morsów "Kaloryfer" w tym roku obchodzi 10-lecie istnienia. Z tej okazji przed sztafetą obecny prezes klubu Henryk Szklarczyk wręczył puchar założycielowi i honorowemu prezesowi Michałowi Pieprzycy. Jak przystało na morsa, założyciel przybył ubrany tylko w sweter i marynarkę.

"Przeciągnij Smoka przez Wisłę" to coroczna impreza, podczas której członkowie Krakowskiego Klubu Morsów "Kaloryfer" przepływają Wisłę przeciągają dmuchanego Smoka Wawelskiego. W ubiegłym roku, z powodu zamarznięcia Wisły, morsy wyrąbały przerębel i zażyły kąpieli w Wiśle.

Celem sztafety jest promowanie zdrowego stylu życia i pokazanie mieszkańcom Krakowa, że warto uprawiać sporty i hartować swój organizm.

Akcja ma także charakter charytatywny. Zebrane dary przekazano Środowiskowemu Domu Samopomocy z os. Szkolnego w Nowej Hucie.