Automaty z prezerwatywami w Szczecinie wywołały ponoć falę protestów. Jak mówi w "Gazecie Wyborczej" radny PiS Piotr Jania dostał w sprawie tych maszyn kilkadziesiąt maili. "Autorami były osoby starsze, małżeństwa z dziećmi, a nawet młodzież. Ludzie pisali, że ulice miasta nie powinny być zaśmiecane przez automaty z prezerwatywami. Chodziło im także o wychowanie naszych dzieci. One nie powinny zaczynać swojej edukacji seksualnej na ulicach pełnych takich maszyn  -mówi radny PiS.

Jania napisał do Urzędu Miasta interpelację, żądając usunięcia automatów z prezerwatywami. "Jednak powinny stać w klubach nocnych, restauracjach i szaletach publicznych, a nie w ogólnodostępnej przestrzeni publicznej. To nie jest wychowawcze" - czytamy w piśmie radnego PiS.

Protestów mieszkańców Szczecina i radnego Jani nie rozumie Adrian Czech, właściciel automatów z prezerwatywami. - Przecież takie maszyny funkcjonują na ulicach francuskich i włoskich miast. I tam nikt nie robi problemu. Nie wiem dlaczego niektórzy myślą, że automaty z prezerwatywami mogą demoralizować dzieci. Mogą jedynie spytać rodzica "co to jest?". Wtedy jest to fajny pretekst do rodzinnej rozmowy o seksualności" - tłumaczy w "Gazecie Wyborczej".