Mężczyzna, który groził zamachem bombowym na warszawską kwaterę główną SLD jest już w rękach policji. Bomby, oczywiście w budynku nie było, choć policja musiała przeszukać siedzibę partii.
W piątek po południu oficer dyżurny komendy na warszawskim Śródmieściu otrzymał informację o podłożeniu ładunku bombowego w siedzibie SLD. Z budynku ewakuowano około 20 osób.Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce, zauważyli młodego mężczyznę, który nerwowo się rozglądał, stojąc w tłumie gapiów. Gdy go wylegitymowali, okazało się, że ma przy sobie telefon komórkowy, z którego dzwoniono z informacją o podłożeniu bomby. Nie potrafił policjantom wytłumaczyć swojego zachowania.
Za zgłoszenie fałszywego alarmu grozi do 3 lat więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP