"Nie wiem, co konkretnie zainspirowało prokuraturę do ścigania autora antykomor.pl, ale o wiele większym problemem dla państwa demokratycznego jest to, że policja i prokuratura decydują o tym, co jest dopuszczalną satyrą, a co nie, niż to, że ktoś zamieszcza takie gry w internecie" - powiedział PAP dr Michał Zaremba, prawnik z Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego.

Reklama

Dodał, że trzeba brać pod uwagę specyfikę internetu. "W Polsce za bardzo wierzy się w prawo, a nie pozostawia się danej kwestii osądowi moralnemu. Bo o tym, czy (strona antykomor.pl - PAP) jest niesmaczna, można dyskutować, ale jeśli dopiero teraz prokuratura wspomina, że trzeba powołać biegłego, który rozstrzygnie, czy to jest wypowiedź satyryczna, czy nie, dochodzimy do absurdu" - uważa Zaremba.

Zaremba, pytany o sytuacje, gdy wolność słowa powinna być ograniczona dla ochrony innych wartości, wymienia przede wszystkim pedofilię i mowę nienawiści. "W przypadku znieważania prezydenta czy konstytucyjnych organów, byłbym tutaj o wiele bardziej tolerancyjny" - podkreśla.

Jego zdaniem w polskim prawie wolność słowa jest restrykcyjnie ograniczona. "Istnieje wiele przepisów ją krępujących" - podkreślił Zaremba.

Podobnego zdania jest Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. "Mamy zbyt dużą penalizację dotyczącą wolności słowa. Przychylałbym się delikatnie do tych głosów, które krytykują samą regulację pozwalającą ścigać karnie osoby, które przekraczają delikatną, ciężko uchwytną granicę wolności słowa" - powiedział PAP.

Jego zdaniem warto rozważyć usunięcie z systemu prawnego ścigania za przekroczenie granicy wolności słowa. "Myślę, że system prawny nie powinien przewidywać kary za przekroczenie granicy dobrego smaku" - podkreśla Waglowski, jednocześnie zastrzegając, że tę granicę ciężko wyznaczyć.



Uważa on też, że należy się zastanowić, czy rzeczywiście obecne przepisy wspierają utrzymanie i kreowanie szacunku dla państwa. Przepis dot. znieważenia prezydenta znajduje się bowiem w Kodeksie karnym w rozdziale "Przestępstwa przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej".

Na stronie antykomor.pl od sierpnia zeszłego roku gromadzone były materiały o prezydencie Bronisławie Komorowskim. Znalazły się tam m.in. dwie gry - "Komor-killer" oraz "Komor-szoter", a także zdjęcia, które - zdaniem ABW - mogły wyczerpać znamiona czynu zabronionego polegającego na znieważeniu głowy państwa. W ubiegłą środę do mieszkania autora strony weszli funkcjonariusze ABW oraz dwóch policjantów. Przeszukali je, zabezpieczyli laptop oraz inne nośniki danych. Autor strony po ich wyjściu zdecydował się na jej zamknięcie. Śledztwo w sprawie znieważenia głowy państwa prowadzi prokuratura.

Reklama