Po odrzuceniu przez sąd wniosku obrońców Grzegorza K. o zwolnienie ich klienta z aresztu, obrona złożyła w piątek wniosek o wyłączenie sędziego prowadzącego sprawę zarzucając mu brak bezstronności. Podobny wniosek był już odrzucony przez sąd na poprzedniej rozprawie i tak samo stało się tym razem.

Reklama

Obrońcy chcieli także, żeby sąd zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o odsunięcie od sprawy prowadzącego ją prokuratora, któremu zarzucili m.in. manipulację materiałem dowodowym. Także i tego wniosku sąd nie uwzględnił uznając, że nie leży to w jego kompetencjach i obrońcy sami mogą złożyć taki wniosek w prokuraturze.

Przed procesem toczyły się rozmowy obrony z prokuraturą w sprawie dobrowolnego poddania się karze przez Grzegorza K. Obrona proponowała dwa lata pozbawienia wolności, a prokurator domagał się 3,5 roku więzienia. Do porozumienia stron nie doszło. Przed sądem Grzegorz K. nie przyznał się do winy.

Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty prowadziła śledztwo w sprawie niegospodarności w MPO od 2006 roku - po zawiadomieniu pracowników spółki, które dotyczyło m.in. nieprawidłowości przy przetargach.

B. prezes spółki Grzegorz K. jest oskarżony w sumie o sześć przestępstw, m.in. o działania na szkodę MPO i oszustwa. Zdaniem śledczych, chodzi m.in. o nieprawidłowości przy rozliczaniu delegacji i wyjazdów służbowych, wykorzystywanie pracowników i środków MPO do prywatnych celów oraz pośrednictwo innej firmy przy sprzedaży surowców wtórnych.

Według prokuratury K. miał wykorzystywać pracowników i sprzęt spółki do wykonywania różnego rodzaju prac remontowych w mieszkaniu należącym do jego matki oraz w jego miejscu zamieszkania, przygotowywania pomieszczeń, w których odbywał się zjazd Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i kongres Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego oraz drukowania na sprzęcie MPO materiałów na te zjazdy.



Zdaniem śledczych, b. szef MPO przekazał także decyzję w zakresie sprzedaży przez spółkę surowców wtórnych Katarzynie B., która nie była pracownikiem spółki. Według śledczych, MPO straciło na tej działalności w sumie ponad 60 tys. zł. Ponad 97 tys. zł spółka miała stracić także na remoncie budynku socjalnego, który przeprowadzany był m.in. bez kosztorysu i planu. Grzegorzowi K. zarzucono także oszustwa na szkodę spółki na ponad 13 tys. zł w związku z poświadczeniem nieprawy w rozliczeniach kosztów używania prywatnego samochodu do celów służbowych.

Najpoważniejsze zarzuty dotyczą przyjęcia ponad 115,3 tys. zł łapówek oraz ustawiania przetargów. Chodzi o korzyści majątkowe przyjęte od właściciela firmy, która następnie stanęła do przetargu na dostawę kontenerów i pojemników metalowych na odpady komunalne. Kolejny stawiany mu zarzut również dotyczy ustawienia przetargu, tym razem na zagospodarowanie odpadów biodegradowalnych. Prokuratura zarzuciła Grzegorzowi K. także płatną protekcję i wniesienie fałszywych oskarżeń o przestępstwa wobec dwóch pracowników MPO.

Reklama

Grzegorz K. jako jedyny z oskarżonych od kwietnia ub. roku przebywa w areszcie; trafił do niego po złamaniu prokuratorskiego zakazu kontaktowania się z pracownikami MPO. Wcześniej zastosowano wobec niego kaucję w wysokości 30 tys. zł. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Obok niego oskarżeni m.in. o pomocnictwo do działania na szkodę spółki są: b. członek zarządu spółki Urszula T., której zarzucono także m.in. pomówienie dwóch pracowników, składanie fałszywych zeznań i usunięcia faktur dot. przewozu surowców wtórnych, b. zastępca dyrektora generalnego Jan O., ówczesny przewodniczący rady nadzorczej Paweł J. oraz dwóch członków rady - Jacek W. i Małgorzata D.

Siódmą osobą oskarżoną w tej sprawie jest Katarzyna B. Tej ostatniej grozi kara do ośmiu lat, a pozostałym - do pięciu lat pozbawienia wolności. Oskarżeni w śledztwie w większości nie przyznali się do winy.