Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabił swą partnerkę. Stanął przed sądem

14 listopada 2011, 13:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
50-letni mężczyzna zabił swoją dużo młodszą partnerkę. Przed sądem tłumaczy się, że sama chciała tego, by ją zabił. Prokuratorzy twierdzą jednak, że mężczyzna nie mówi prawdy.

Przed łódzkim sądem okręgowym rozpoczął się w poniedziałek proces 50-letniego Witolda L. oskarżonego o uduszenie swojej 33-letniej partnerki z okolic Rawy Mazowieckiej. Mężczyzna utrzymuje, że zabił kobietę, bo sama tego chciała. Później on miał popełnić samobójstwo; wziął leki, ale przeżył.

Przed sądem 50-latek przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu kara dożywotniego więzienia.

Według prokuratury do zbrodni doszło pomiędzy 31 marca a 3 kwietnia ub. roku. 33-letnia kobieta mieszkała z rodzicami i - od pewnego czasu - ze starszym od siebie mężczyzną, który przedstawiał się jako Adrian S. Miał on rzekomo posiadać stację paliw w Skierniewicach, a pokrzywdzona miała u niego pracować.

Ustalono, że 31 marca ub. roku oboje wyszli z domu i odjechali samochodem marki daewoo matiz. Kiedy nie wrócili, rodzina kobiety rozpoczęła poszukiwania. 2 kwietnia zawiadomiła policję o zaginięciu. W międzyczasie siostra zaginionej ustaliła, że mężczyzna to nie Adrian S., tylko Witold L.

Kilka dni później został on przypadkowo zatrzymany przez policjantów w Elblągu. Znaleziono go pijanego na klatce schodowej jednego z bloków; miał przy sobie podróżną torbę.

50-latek w śledztwie przyznał się do uduszenia kobiety. Z jego relacji wynikało, że oboje pojechali samochodem do pobliskiego lasu; tam udusił 33-latkę. Następnie porzucił auto z jej ciałem. Policjanci znaleźli samochód w rejonie dworca kolejowego w Skierniewicach.

Na tylnym siedzeniu znajdowały się zwłoki ofiary przykryte ubraniami. Wyniki sekcji zwłok potwierdziły, że 33-latka została uduszona poprzez zakrywanie ust i nosa. Nie stwierdzono na jej ciele żadnych śladów obronnych.

Oskarżony mówił w śledztwie, że pokrzywdzona sama chciała, żeby ją zabił, ponieważ chcieli być razem, ale nie mogli ze względu na brak środków finansowych. Następnie mężczyzna - według jego wyjaśnień - zamierzał popełnić samobójstwo, wziął leki psychotropowe i popił je wódką, ale przeżył.

W ocenie prokuratury, ta wersja zdarzeń nie jest jednak do końca przekonywująca. Z relacji świadków wiadomo, że pokrzywdzona zamierzała skończyć tę znajomość. Para zerwała już raz ze sobą w okolicach Walentynek, ale po prośbach mężczyzny ponownie się zeszła. Oskarżony podawał też inne imię i nazwisko, poza tym zniknęła biżuteria ofiary.

Według śledczych kobieta była pod dużym wpływem oskarżonego. Nie wiadomo dlaczego ofiara okłamywała rodzinę, bo oskarżony nie miał ani stacji paliw, ani ona u niego nie pracowała.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj