Dziennik Gazeta Prawana logo

Billingi dziennikarzy piszących o Smoleńsku pod lupą śledczych

29 grudnia 2011, 08:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Billingi dziennikarzy piszących o Smoleńsku pod lupą śledczych
Shutterstock
Wykazu wszystkich połączeń i SMS-ów, a także treść krótkich wiadomości wysłanych przez troje dziennikarzy zażądał od operatorów telefonicznych prokurator wojskowy. "Rzeczpospolita" pisze, że organy ścigania kolejny raz próbowały ustalić nazwiska informatorów dziennikarzy.

Inwigilacja Macieja Dudy z Tvn24.pl i Cezarego Gmyza z "Rzeczpospolitej" to kolejny przypadek sięgania po billingi dziennikarzy, by ustalić tożsamość ich informatorów. Sprawa związana jest z odsunięciem od śledztwa smoleńskiego prokuratora Marka Pasionka. Jego przełożeni z prokuratury wojskowej podejrzewali go o przekazywanie tajemnic postępowania mediom oraz funkcjonariuszom amerykańskich służb specjalnych. Zarzutów mu jednak nie postawiono, a sprawę niedawno umorzono.

Z akt postępowania wynika jednak, że prokurator wojskowy kpt. Łukasz Jakuszewski zażądał od operatorów telefonicznych wykazu wszystkich połączeń wymienionych dziennikarzy od 30 kwietnia do 15 listopada 2010 roku. Zwrócił się także o wykaz i treść wszystkich wysłanych i otrzymanych przez dziennikarzy esemesów. "To prowadzi do złamania tajemnicy dziennikarskiej" - mówi dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Przypomina, że to już kolejna taka sprawa.

"Sięganie po billingi to obejście prawa, które zabrania przesłuchiwania dziennikarza w celu ustalenia tożsamości jego informatora. A żądanie treści esemesów to naruszenie tajemnicy korespondencji. O takich rzeczach może decydować wyłącznie sąd, a daje się wyraźnie zauważyć eskalację ingerowania w tajemnicę dziennikarską w sposób niedopuszczalny w demokratycznych państwach prawa" - uważa mecenas Jacek Kondracki, pełnomocnik Gmyza.

Dziennikarze, których kontakty zostały poddane inwigilacji, zamierzają złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez prokuraturę wojskową. Problemu nie widzi prokurator odpowiadający za to postępowanie. Płk Mikołaj Przybył z Wojskowej Prokuratury Okręgowej twierdzi, że prawo nie zostało złamane, a z billingów dziennikarzy śledczy mogą korzystać. "Nie jest to obejście prawa. To moim zdaniem nadinterpretacja" - zapewnia Przybył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj