Te marsze, które się dzisiaj odbędą w Polsce to już jest zwycięstwo, to już jest budzenie sumienia, to już jest obecność - powiedział metropolita przemyski.

Reklama

Hierarcha podkreślił, że "trzeba manifestować wierność Bożemu prawu i trzeba mieć odwagę budzić sumienia".

Ale nie obudzi się sumienia tylko mówieniem, tylko manifestacją. Sumienie budzi się pod krzyżem Chrystusa, pod ołtarzem. Tu się sumienie budzi w czasie rekolekcji, spowiedzi. Tu trzeba brać nadzieję, że nie jesteśmy po złej stronie, jesteśmy po dobrej stronie - zaznaczył abp Michalik.

Jego zdaniem, trzeba "włączyć się w ten ważny nurt, który teraz przez naszą ojczyznę przechodzi".

Z radością to widzę. Pamiętam czasy, kiedy narzucono w Polsce prawo aborcji i ludzie, którzy mieli odwagę bronić życia płacili za to cenę. Płacili za to wielką cenę. Znam księży, którzy byli aresztowani za kazania, w których mówili, że aborcja jest grzechem, zabójstwem, niegodziwością - mówił.

Podkreślił, że należy zwrócić uwagę na rodzinę, żeby "przywrócić rodzinie miejsce na miłość, na zaufanie do dziecka, ale też do starego ojca, czy matki, to też jest obrona życia".

W "IV Przemyskim Marszu za Życiem i Rodziną" wzięło udział kilka tysięcy osób. Po mszy św. w miejscowej archikatedrze jego uczestnicy ulicami Przemyśla przeszli pod pomnik bł. Jana Pawła II. Marsz zakończył się koncertem zespołu "Siostry Jeremiasza".