Zdaniem "Faktu", po odejściu żony Bartłomiej Waśniewski przez kilkanaście godzin nie wychodził z domu. Siedział w nim z opuszczonymi żaluzjami, nie odbierał telefonów. Już w środę prosił, by zostawić go w spokoju, bo nie czuje się na siłach, by z kimkolwiek rozmawiać - donosi tabloid.
Późnym popołudniem do mieszkania, w którym Bartłomiej mieszkał wraz z Katarzyną, przyjechali ochroniarze Krzysztofa Rutkowskiego. W kominiarkach eskortowali ojca Madzi do samochodu.
- przyznaje Jacek Chomicz, pełnomocnik rodziny Waśniewskich.
- ocenia ojca Madzi profesor Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - - dodaje.
Matka Madzi, uciekła od męża w środę. Zostawiła list pożegnalny, przez cały dzień szukała jej policja. Kobieta odnalazła się w Sosnowcu. Katarzyna Waśniewska nie chce jednak wracać do Bartłomieja.
- komentuje tę sytuację profesor Zbigniew Nęcki w rozmowie z "Faktem".
Czytaj także: Dziewczyna Rutkowskiego mówi o spotkaniach z Waśniewską: Ona jest... >>>