Sprawa dotyczy koncertu z września 2007 r. w klubie Ucho w Gdyni, podczas którego Darski podarł Biblię i nazywał ją przy tym m.in. "kłamliwą księgą". W trakcie występu Darski nazwał też Kościół katolicki "największą zbrodniczą sektą". Sąd Rejonowy w Gdyni uniewinnił Darskiego od zarzutu obrazy uczuć religijnych argumentując, że działał on "bez zamiaru bezpośredniego". Od tego wyroku odwołała się prokuratura oraz powodzi.

Reklama

Pierwsza rozprawa apelacyjna odbyła się we wtorek przed gdańskim sądem okręgowym. Sędziowie odroczyli rozprawę informując, że - zanim rozstrzygną sprawę, chcieliby najpierw poznać interpretację Sądu Najwyższego w kwestii czy do przestępstwa obrazy uczuć religijnych dochodzi tylko wówczas, gdy sprawca działa "z zamiarem bezpośrednim", czy także wtedy, gdy działa "z zamiarem ewentualnym".

Jak podkreślił sędzia Marek Skwarcow, uniewinniając Darskiego Sąd Rejonowy w Gdyni przyjął, iż przestępstwo obrazy uczuć religijnych może zostać popełnione tylko "z zamiarem bezpośrednim". "Natomiast skarżący wskazują, że przestępstwo to może zostać popełnione także w zamiarze ewentualnym" - powiedział Skwarcow.

Sąd okręgowy uznał, że rozstrzygnięcie wymaga tak zasadniczej wykładni ustawy, że należy to zagadnienie przekazać Sądowi Najwyższemu - powiedział Skwarcow dodając, że ostatnie rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego dotyczące interpretacji wspomnianego przepisu zapadło w latach 30. ub. wieku, gdy obowiązywały zupełnie inne niż obecnie przepisy.

Obrońca Darskiego, Jacek Potulski, powiedział dziennikarzom po zakończeniu posiedzenia sądu, że jest zadowolony z decyzji SO. Dodał, że artykuł 196 dotyczący obrazy uczuć religijnych rzeczywiście wymaga wykładni Sądu Najwyższego. Wyjaśnił, że pytanie skierowane do SN dotyczyć będzie tego, czy czyjeś uczucia religijne obraża ten, kto "specjalnie chciał to zrobić", czy też także ten, kto tylko "miał świadomość, iż do takiej obrazy może dojść".

Reklama

Sam Darski po raz kolejny powiedział we wtorek dziennikarzom, że nie miał zamiaru obrazić niczyich uczuć religijnych. Jeśli atakujemy jakieś poglądy na ulicy z transparentem czy cegłówką, to jest to złe. Scena jest miejscem, gdzie możemy się wyrażać w taki sposób, w jaki chcemy: to jest ring, to jest jak kino, jak teatr - powiedział Darski dodając, że "zaczyna go niepokoić kafkowski wymiar jego sprawy, która trwa już wiele lat".

18 sierpnia ub.r. przed Sądem Rejonowym w Gdyni zapadł wyrok uniewinniający Adama Darskiego. W uzasadnieniu tej decyzji sędzia Krzysztof Więckowski powołał się na "brak zamiaru bezpośredniego" ze strony Darskiego, ale też dodał, że działanie oskarżonego było "swoistą formą sztuki", zgodną z "metalową poetyką grupy Behemoth" oraz kierowaną do "określonej i hermetycznej publiczności".

Gdyńska prokuratura oskarżyła Darskiego o obrazę uczuć religijnych w maju 2010 r. na podstawie doniesienia kilku pomorskich posłów PiS oraz Ryszarda Nowaka z Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą, którzy obejrzeli w internecie film z koncertu w klubie "Ucho".

Zdarzenie z udziałem muzyka było już raz rozpatrywane przez gdyński sąd, który pod koniec czerwca 2010 r. umorzył postępowanie przeciwko Darskiemu, uznając, że nie doszło do popełnienia przestępstwa. Od tego postanowienia odwołała się prokuratura oraz Ryszard Nowak. We wrześniu 2010 r. gdański sąd okręgowy nakazał ponownie rozpatrzyć sprawę.