Prawnicy są zgodni, że zaniechanie przeprowadzenia sekcji w Polsce i pomylenie zwłok dają poszkodowanym podstawy do skarżenia Skarbu Państwa, a także władz Federacji Rosyjskiej.
Po ekshumacji przeprowadzonej pod nadzorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej wiadomo na pewno, że pomylone zostały zwłoki Anny Walentynowicz. – wyjaśnia rzecznik NPW płk Zbigniew Rzepa.
– – ocenia karnista, profesor Piotr Kruszyński.
Według ustaleń wojskowych prokuratorów do pomyłki doszło już po identyfikacji, przy wkładaniu ciał do trumien, czym zajmowała się właśnie strona rosyjska. Jednak w opinii uznanych ekspertów prawa międzynarodowego, np. mecenasa Piotra Schramma, problemem jest zaniechanie przeprowadzenia sekcji zwłok po ich transporcie do Polski.
– mówi prawnik. W ocenie mecenasa nie jest wykluczone dochodzenie roszczeń także wobec Federacji Rosyjskiej. – – tłumaczy.
Dlaczego jednak sekcje nie zostały przeprowadzone w Warszawie? Na to pytanie ma udzielić odpowiedzi dziś w Sejmie minister sprawiedliwości Jarosław Gowin.
Jak sprawdziliśmy, nakaz pochówku bez otwierania trumien znajdował się w formularzu, który podpisywały rodziny ofiar. Taki sam nakaz znajduje się nawet dziś – np. w formularzu dostępnym na stronach ambasady w Moskwie i Waszyngtonie. Jednak – jak ustaliliśmy – nie istnieje podstawa prawna w ustawie o pochówku, która jest przywoływana w formularzu.
Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarnego, pytany przez nas o podstawę prawną takiej decyzji, odesłał nas do innego rozporządzenia ministra zdrowia z 7 grudnia 2001 r. Ale i tutaj nie znaleźliśmy przepisu, który mógłby stanowić taką podstawę.
Ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej wywołały potężną burzę polityczną i oskarżenia ze strony opozycji pod adresem rządu. Politycy PO odrzucali je.
–– przekonywał wczoraj wiceszef PO Grzegorz Schetyna. – mówił Schetyna.
Wczoraj krótko z dziennikarzami rozmawiała również marszałek Sejmu Ewa Kopacz, która jednak na większość pytań nie odpowiedziała. – Zrobię to po tym, jak w czwartek minister sprawiedliwości przedstawi informację Sejmowi – wyjaśniła i dodała: – Nie byłam przy identyfikacji zwłok Anny Walentynowicz. W Rosji starałam się robić wszystko najlepiej, jak potrafiłam. Nie mam problemu z powiedzeniem: przepraszam.
Kraje współpracują przy identyfikacji ofiar katastrof:
W dużych katastrofach lotniczych co do zasady identyfikacja ofiar jest prowadzona przez państwo, na którego terytorium doszło do tragedii, jednak zawsze korzysta się z pomocy międzynarodowej. Często badania są zresztą powtarzane w kraju, który był właścicielem samolotu.
1 czerwca 2009 r. airbus A330 linii Air France spadł do Atlantyku u wybrzeży Brazylii. W wypadku zginęli wszyscy obecni na pokładzie – 228 osób. W poszukiwaniach ciał brały udział jednostki z Brazylii i Francji, a także Hiszpanii oraz USA. Ciała znalezione w pierwszych dniach po katastrofie przewożono do brazylijskiego Recife, gdzie badali je miejscowi lekarze. Zwłoki, które odnaleziono później, były już badane we Francji. Za to w przypadku katastrofy maszyny szwajcarskich linii Swissair, do której doszło w Kanadzie w 1998 r., ciężar identyfikowania ofiar wzięli na siebie kanadyjscy anatomopatolodzy. Choć i tu nie obyło się bez pomocy specjalistów z zewnątrz, przede wszystkich z USA. Stan ciał był bardzo zły, tylko jedną ofiarę udało się zidentyfikować po wyglądzie. W przypadku pozostałych korzystano z odcisków palców, danych dentystycznych i rentgenowskich. Lekarze pracowali aż do rozwiania najdrobniejszych wątpliwości. Udało się odróżnić od siebie nawet ciała jednojajowych bliźniąt.