Teraz jednak okazuje się, że taka ucieczka na nic się nie zda. Pozew, który w najbliższych dniach trafi do polskiego sądu, musi zostać przez niego rozpoznany. Tak przynajmniej wynika z wydanego niedawno przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej precedensowego wyroku (sygn. akt C 173/11).
– wyjaśnia Paweł Chojecki, adwokat w kancelarii Łaszczuk & Wspólnicy.
To zaś oznacza, że sąd polski nie powinien uchylać się od rozpoznania pozwu grupowego przeciwko Chomikuj.pl, który w następnym tygodniu zostanie skierowany do sądu.
– mówi Agnieszka Wiercińska-Krużewska, adwokat w kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr, która przygotowuje pozew grupowy 15 wydawców.
Nie zostaną w nim na razie wysunięte roszczenia odszkodowawcze (straty wydawców są na różnym poziomie), tylko żądanie wstrzymania naruszania praw autorskich. Serwis jednak od lat powtarza, że jeśli już, to prawo łamią jego użytkownicy, gdyż sam nie udostępnia żadnych plików.
W sporze rozstrzyganym przez trybunał chodziło o należący do angielskiej firmy Football Dataco portal poświęcony piłce nożnej. Zdaniem jej przedstawicieli spółka z Niemiec skopiowała bezprawnie jego bazę danych dotyczącą rozgrywek i wykorzystała ją w swoim serwisie WWW. Football Dataco pozwała Niemców o odszkodowanie przed sądem angielskim. Ten jednak miał wątpliwości, czy jest właściwy do rozpoznania sporu, czy nie powinien on toczyć się w Niemczech ze względu na siedzibę pozwanej spółki i umiejscowienie serwerów.
Trybunał uznał, że skoro serwis niemiecki był prowadzony w języku angielskim i skierowany do odbiorcy w Anglii, to także w tym kraju nastąpiło naruszenie, a więc roszczenia można wysuwać przed miejscowym sądem.
Wyrok dotyczy bezpośrednio baz danych. Jego znaczenie jest jednak dużo większe.
– uważa Weronika Piluchowska, prawnik w kancelarii Góralski & Goss Legal.
Dlatego orzeczenie to będzie miało też znaczenie w innym procesie wytoczonym już Chomikuj.pl przez pięciu producentów audiowizualnych. Może też otworzyć furtkę przed pozwami przeciwko innym serwisom zarejestrowanym na Cyprze, ale adresującym ofertę do odbiorców w Polsce. Po tym jak TVP nie wykupiła transmisji meczów polskiej reprezentacji, głośno było chociażby o serwisie umożliwiającym oglądanie spotkań online, który w domenie ma końcówkę .pl, ale siedzibę w Nikozji.