Polski prokurator wojskowy i biegli zbadają w Smoleńsku brzozę, w którą miał uderzyć TU-154. Jak powiedział IAR prokurator rzecznik prasowy Naczelnego Prokuratora Wojskowego, pułkownik Zbigniew Rzepa, odbędzie się to na przełomie lutego i marca.

Reklama

Na skutek uderzenia w brzozę tupolew uczestniczący w katastrofie smoleńskiej miał stracić lewe skrzydło. Dwa duże kawałki drzewa, w miejscu jego złamania, pobrano do dalszych badań we wrześniu i październiku zeszłego roku. Teraz zostaną zbadane wspólnie z rosyjskimi biegłymi.

Polscy prokuratorzy ciągle czekają na zrealizowanie w pełni naszych wniosków o rosyjską pomoc prawną. Dotąd Rosjanie ciągle nie przekazali nam wraku tupolewa czy rejestratorów lotu. To jednak nie jedyny problem - nie ma też kompletnej dokumentacji oględzin miejsca katastrofy, lotniska Siewiernyj i zwłok ofiar. Polska strona nie otrzymała też kopii aktów normatywnych regulujących obowiązki członków grupy kierowania lotami na smoleńskim lotnisku.

O pomoc prawną nasza prokuratura wojskowa zwróciła się także do Stanów Zjednoczonych. W tym miesiącu złożyła wniosek o bardziej szczegółowe badania systemów ostrzegania tupolewa - TAWS i FMS. Urządzenia sprowadzano ze Stanów Zjednoczonych przy udziale rosyjskiego MAK-u.

W kwietniu tego roku miną trzy lata od katastrofy tupolewa pod Smoleńskiem. Zginęło w niej 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Polska strona ciągle oczekuje na przekazanie przez Rosję wraku maszyny. Rosyjscy śledczy zapowiadają, że nastąpi to po zakończeniu ich postępowania.